Przeskocz do treści

Kwiecień 2020

Jego głęboki pokój serca, będący kwintesencją zjednoczenia z Bogiem przez poddanie się Jego woli, wlewał we wszystkich obecnych odwagę. Od modlitwy przechodzili do zażyłej rozmowy, a po niej kierowali się znów ku modlitwie.

Jest to fragment wypowiedzi nieznanej osoby, który znajduje się w "Monumenta Hofbaueriana". Kontekstem jej są wydarzenia z 1809 roku, gdy na przedmieścia Wiednia przybyły wojska francuskie. Zauważało się w wystraszonym mieście stopniową zmianę nastroju wiedeńczyków, od patriotycznego uniesienia i modlitewnej ufności podczas licznych procesji błagalnych z katedry św. Stefana do Mariahilf, aż po rozpacz 12 maja, kiedy to artyleria francuska ostrzelała miasto, doprowadzając do jego kapitulacji, i zmusiła załogę austriacką do wycofania się za Dunaj. Klemens przebywał wówczas w wypożyczonym mieszkaniu z kilkoma przyjaciółmi przy Johannesgasse i zapamiętały właśnie taki obraz św. Klemensa: głęboki pokój serca, będący owocem zjednoczenia z Bogiem przez poddanie się Jego woli, wlewał we wszystkich obecnych odwagę... W bardzo trudnych momentach życia, a było to po roku od wyrzucenia z Warszawy, Klemens przybył do Wiednia i potrafił zawsze wlewać w serca swoich wiernych odwagę. W tragicznych sytuacjach zbierał ludzi i z nimi modlił się i normalnie rozmawiał. A wszystko było wynikiem jednego: całkowitego zaufania Bogu i Jego woli: "Co Bóg chce, kiedy chce i jak chce" - często powtarzał nasz Patron.

Na co wskazuje nam kwietniowe słowo? Czego nas uczy w tym szczególnym czasie pandemii?

Pan Bóg dopuszcza najbardziej trudne wydarzenia, które dotykają śmiercią setki tysiące osób, a miliony mogą cierpieć i chorować. Dopuszcza, bo nie chce wkraczać w wolność nawet takiego człowieka, który przekracza dopuszczalne granice moralności i postępowania etycznego w dziedzinie medycyny.

Ale zawsze w najciemniejszych kartach historii ludzkości, w czasie wojen, zaraz, nadzwyczajnego cierpienia znajdowali się ludzie, którzy pomagali innym w heroiczny sposób. Nigdy nie zabrakło takich, którzy sami cierpiąc wyzwalali w innych nadzieję i odwagę.

Niech zatem w najbliższych dniach , i jak się raczej zanosi, kolejnych tygodniach i nam nie zabranie całkowitego zaufania Bogu w wiernej modlitwie. Odwaga niech wypływa przede wszystkim z naszej modlitwy. Prośmy także o rozsądek w posłuszeństwie temu, co ma chronić nas i innych. Obyśmy po zakończeniu pandemii wyszli nie tylko zdrowi, ale i mądrzejsi i lepsi. Takie czasy zawsze pokazują prawdziwe oblicze każdego człowieka.